Ostatniego posta tworzyłam w pięknej scenerii, doskonałym wakacyjnym nastroju w czasie dwutygodniowego urlopu. Spędziliśmy go w Zakopanem do którego lubimy wracać i wędrować po górach do bólu nóg, ale widoki rekompensują trud wędrówki i zapierają dech. Zdjęcia chusty robiłam w Dolinie Chochołowskiej nic sobie nie robiąc ze zdziwionych spojrzeń turystów. Przy okazji pod Gubałówką zakupiłam kilogram beżowej włóczki, zastanawiam się co z niej udziergać bo mega drapie. Macie może jakieś pomysły? Nawet wtedy towarzyszyło mi szydełko i kolejna robótka, ale zanim ją pokażę w następnym poście wymaga jeszcze odrobiny pracy. Szydełkowanie jest niesamowicie wciągające i daje wiele możliwości wykorzystania nici, kordonków,włoczek, tkanin i wyrażenia tego co "nam w duszy gra". Tak powstał w międzyczasie pomysł na "obrobienie" lnianej tkaniny znanymi mi już wzorami, przedstawianymi w poprzednich postach. Kremową obrobiłam kremowym , a białą czarnym kordonkiem Kaja szydeł...